2010-09-14

Kreatywne bajeczki

Z literaturą związałam się na dobre i złe poprzez swą pasję i kształcenie. Szczególnie bliskie jest mi piśmiennictwo dziecięce. Cenię je za prostą fabułę, ufny i niezakłamany świat, niesamowitą moc poruszania  wyobraźni. Wbrew przekonaniom niektórych, książki dla dzieci nie zawierają uproszczonych i naiwnych schematów, i mimo, że pisane przez dorosłych, są wolne od stereotypów i bliższe dziecięcemu myśleniu, poznawaniu, naturalnej ciekawości i szczeremu zadziwieniu. To one poniekąd inicjują intelektualny i osobowościowy rozwój małego człowieka. 
Mój zbiór książek z dzieciństwa nie jest bogaty - głód czytania zaspakajałam głównie w bibliotekach - dlatego od jakiegoś czasu go uzupełniam m.in. o pozycje sprawdzone przeze mnie w dzieciństwie:) 
Dziś chcę podzielić się z Wami jedną taką bliską mi książeczką, którą odnalazłam ku swojej radości w czeluściach rodzinnego domu.


Książeczka została wydana przez Wydawnictwo Lubelskie, mój egzemplarz pochodzi z 1988 roku i jest to pierwsze jej wydanie. Z rosyjskiego przełożyła Maria Dolińska. Niestety mocno rozklejona wymaga interwencji dobrego introligatora. Warto ją ocalić przede wszystkim ze względu na przepiękne ilustracje wykonane przez samego autora. 
Jestem malarzem.
Od dziecka mam zwyczaj rysować lewą ręką, ale pisać nauczono mnie prawą (...) A teraz, kiedy wymyślam bajeczki, zawsze trzymam w prawej ręce pióro, a w lewej - ołówek lub pędzel. Bardzo mi tak wygodnie: moja prawa ręka pisze bajeczkę, a jednocześnie lewa rysuje do tej bajeczki wesołe, śmieszne obrazki.
Czasem bywa odwrotnie: wpierw lewa ręka rysuje obrazki, a prawa dopisuje do nich bajeczkę.Tak oto, obiema rękami, robię, co mogę, żeby i bajeczki, i rysunki dla was, moi mali przyjaciele, były wesołe i zajmujące...

I rzeczywiście, w ilustracje Sutiejewa można wnikliwie wpatrywać się godzinami.


Niezwykłe  i obrazowe są także same historyjki - szybko wpadają w ucho. Przygody małych zwierzątek opowiedziane są lekko i figlarnie. Potrafią się zaprzyjaźnić ze sobą, ale i niekiedy znacznie się różnią pomiędzy sobą. Uwagę przyciąga także inny aspekt bajeczek. Opowiastki te uczą kreatywnego myślenia. Bohaterowie potrafią błyskotliwie stworzyć z niczego "coś". Wystarczy leśny kij, łupka od orzecha czy ołówek i kartka papieru, by pobudzić wyobraźnię, zachęcić do działania. Dają się polubić każdemu:)
A może je znacie?

11 komentarze:

MariaPar pisze...

Ja również wracam do starych pozycji książkowych dla dzieci.
Przepiękne ilustracje, mądry i pouczający tekst. Warto takie książki podtykać Naszym pociechom.
Miłego dia Nelu

Sarenzir pisze...

Tych akurat nieznam, ale od jakiegoś czasu też kolekcjonuję "moje" książki z dzieciństwa :) Z sentymentu :) NIe pamiętam jednak bajek ,a tylko te z czasów kiedy juz uczyłam sie czytać z Babcią. Bo moimi bajkami były opowieści mojej Babci ..autorskie :))))

Jaga pisze...

piękne rysunki,
,stare bajeczki są piękne i mądre. Moja córcia wyszukuje w domu stare bajeczki i czyta swojej córci..

Ania pisze...

Mam tę książeczkę i uwielbiam. Ilustracje nie do pobicia!

blog niedzielny pisze...

oooooo pamietam tez taka mialam jako dziecko i czytalam ja chyba ze sto razy tak bardzo mi sie podobala :) :)

Mili pisze...

A wyobraź sobie że ja mojemu Miłoszkowi czytam swoje stare książeczki.
pozdrawiam

ameliia pisze...

mam taka sama ksiazeczke,tez jest mocno zaniedbana ale to dla tego,ze byla to moja ulubiona uwielbialam opowiesc o liscie wigilijnym i malowanie pieska przy budzie:))

Lusi pisze...

Takie stare ksiązki z dzieciństwa, to cała lawa wspomnień i emocji. U mnie uchował się stary elementarz jeszcze z dzieciństwa mojej mamy. Widziałam jego nowe wydanie w tesco i w księgarni, ale to nie to samo. Nie ma jak to popisane, poplamione czekoladą kartki, rozlana herbata, ślady ołówka po kalkowaniu obrazków... Mam też wiersze Jana Brzechwy starsze ode mnie, a czytane mi w dzieciństwie przez mamę. Kiedy czytam je mojemu dziecku, zdarza mi się intonować je podobnie jak to robiła moja mama ;-)Takie są właśnie nasze książki z dzieciństwa...Pozdrawiam Cię Nelu i dziękuję za ślady, które pozostawiasz na moim blogu :-*

Natalinka pisze...

Te wydania to nawet i ja pamiętam... łezka w oku...

m. pisze...

świetna ksiązka, a ilustracje... cóż trzeba zobaczyć, żeby o nich pamiętać przez całe życie, jeśli na myśl przyjdze bajka...
pozdrawiam

brydzia pisze...

Ja również należę do miłośniczek bajek Sutiejewa za piękne ilustracje,sympatyczny tekst i bardzo mądre morały;korzystam z książeczki w przedszkolu i widzę,że dzieci też za nią przepadają.
Pozdrawiam Cię serdecznie:)